Współpraca z architektem bywa trudna

Posted by on Styczeń 6, 2018

Współpraca z architektem bywa trudna

Współpraca z architektem bywa trudna. Jak uniknąć zaskoczeń?

Mam wielką potrzebę aby Wam napisać kilka słów. Mam też wielką nadzieję, że to pomoże Wam i mnie, czyli Nam. Bo w relacji Architekt – Klient potrzebna jest równowaga. A że trudno ją osiągnąć, wie każdy, kto kiedykolwiek znalazł się po jednej lub drugiej stronie stołu.

To zdanie o potrzebie równowagi powiedział mi dziś Klient. To była ważna dla mnie rozmowa. Bo dopóki rozmawiamy jest dobrze. Taka rozmowa podczas projektowania jest lepsza niż w trakcie prac i zdecydowanie lepsza niż po ich zakończeniu.

Porozmawiajmy zatem. Napiszę jak subiektywnie i osobiście widzę współpracę z Klientem, czyli z Tobą.

1.Urządzanie domu to realny stres.

I to jest coś, czego jestem pewna (choć nawet w tej pewności zostawiam sobie miejsce na wyjątki). Wykończenie domu to stres niemal zawsze i dla każdego, kto będzie w urządzanym domu lub mieszkaniu mieszkał. Urządzanie mieszkania do wynajęcia to inne emocje, więc inna historia. W Twoim domu do życia to Ty wydasz Twoje własne pieniądze na jego urządzenie i to zwykle znaczny wydatek. To Ty będziesz budzić się w swojej sypialni. To Ty będziesz oddychać powietrzem, czuć zapachy, dotykać tkanin i ścian, chodzić boso i czuć chłód lub ciepło podłogi. Codziennie lub prawie codziennie. Mam tego wszystkiego świadomość. Urządzanie komuś domu to również wielkie wyzwanie dla mnie. Bardzo mi zależy, aby dobrze Ci się żyło we wnętrzach, które zaprojektuję. Chciałabym, abyś każdego poranka uśmiechała i usmiechał się do lustra, bo tak będzie Ci miło i taki ładny widok w nim zobaczysz. Bardzo bym chciała, abyś w kuchni naszykowała i naszykował śniadanie wygodnie, mając wszystko w zasięgu rąk i wzroku, znakomicie oświetlone. Aby dźwięków docierało do Ciebie tyle ile chcesz, abyś widziała i widział wokoło siebie to, co chcesz oglądać. Pragnę abyście wszyscy byli zwyczajnie zadowoleni z tego, jak mieszkacie.

Agata Sloma

2. Rozumiem dobrze Wasz niepokój.

Bo niepokojące jest wszystko to, o czym mało wiemy. Boję się dentysty, bo zupełnie nie wiem co ktoś tam robi. Czuję dyskomfort, gdy jadę do stacji obsługi samochodów. Bardzo lubię jeździć moim samochodem, ale mimo, że wiem o nim tak dużo, ile zdołałam się dowiedzieć, to nigdy nie mam pewności, czy ktoś w warsztacie zrobił dobrze wszystko to, co należało zrobić. Straszne uczucie. Mam bardzo osobisty stosunek do mojego samochodu. Rozumiem też, że możecie czuć się niekomfortowo w relacji ze mną, z Waszą architektką. Aby osiągnąć idealną równowagę, moi Klienci musieliby być architektami, w dodatku z podobnym stażem w zawodzie. Wtedy po obu stronach stołu byłoby tyle samo pewności i niepokoju.

agata sloma projekt loftu

3. Jak zmniejszyć stres związany z powierzeniem swojego losu w cudze ręce?

Czyli w moje ręce albo w ręce innego architekta lub projektanta. Mam kilka pomysłów, ale chętnie przyjmę wszystkie Wasze kolejne podpowiedzi!

Zaufaj mi. Jak to łatwo powiedzieć. Ale prościej nie umiem. Rozwiązań projektowych, pomysłów na wnętrza jest nieskończenie dużo. Usłyszałam niedawno, że tak szybko coś wymyśliłam, że to może oznaczać, że nie przyłożyłam się wystarczająco. Teraz wyobraź sobie, że uwielbiasz jeździć na nartach, że jest to Twoja pasja, przez całą zimę mieszkasz w szwajcarskich Alpach i codziennie jeździsz na nartach, bo jesteś przewodnikiem górskim i instruktorem narciarstwa. I tak żyjesz przez ostatnie 20 lat. Ile czasu zajmie Ci podjęcie decyzji którędy dojechać do sąsiedniej doliny? Ile czasu zajmie Ci analiza dzisiejszej pogody i warunków? Mam podobnie. Na bieżąco przemierzam swoje projektowe trasy, codziennie oglądam i sprawdzam nowe produkty i materiały, uczę się od najlepszych, doszkalam sama. Biorę pod uwagę Twoje potrzeby, wiem też jakie mam warunki we wnętrzu i wiem dlaczego eliminować niektóre drogi, a którą drogę wybrać i dlaczego. Te decyzje to wynik mojej codzienności, praktykowanej przez wiele lat życia. Skorzystaj z tego.

Zanim zdecydujesz się na współpracę ze mną porozmawiaj ze znajomymi, może akurat ktoś mnie zna, poproś o kontakt do byłych klientów, poczytaj opinie, obejrzyj realizacje, wpisy na stronie, zobacz jak widzę świat i zdecyduj czy widzisz go w podobny sposób. Współpraca z architektem jest jak związek. Może być trudno, ale przy dobrej otwartej komunikacji, efekty będą wspaniałe. (więcej o tym szczególnym rodzaju komunikacji napisałam tutaj: http://omii.pl/jak-rozmawiac-z-architektem/)

AgataSloma_Złota44

4. Co Cię może zaskoczyć?

Zaskoczenia najczęściej nie są miłe. Dlatego bądźcie przygotowani na kilka niespodzianek, na przykład takich (wszystko co napiszę opieram o zdarzenia, które się wydarzyły).

Na długo zapamiętam sytuację gdy pewnego dnia przyjechałam na budowę aby zobaczyć postęp prac wykończeniowych i od progu usłyszałam krzyki dochodzące z kuchni. Nie zacytuję, wspomnę tylko, że dobra osobiste osoby skrzyczanej zostały poważnie naruszone. Była to reakcja na meble w kuchni, które nie były skończone. A tego dnia powinny być skończone, co zaświadczam z całą stanowczością. W tym samym czasie w innym miejscu został zamontowny nowy mebel, który przyjechał uszkodzony, a mimo to został zamontowany. Bardzo to źle wpłynęło na relacje pomiędzy wszystkimi na budowie. Drodzy producenci i dostawcy mebli, to ja Was zwykle polecam, to moją wiarygodność narażacie takimi sytuacjami. Nie podawajcie nierealnych terminów proszę, nigdy przenigdy. Nie montujcie uszkodzonych mebli, z nadzieją, że ktoś nie zauważy. Zauważy zawsze, wcześniej lub później. Dotrzymujcie zobowiązań, bo to co dla Was jest jednym dniem, dla kogoś może oznaczać o ten jeden dzień za dużo u znajomych na kanapie, a czasem pierwszy dzień bez dachu nad głową.

Rada:

Drodzy Klienci, proponuję z góry ustalić terminy realizacji, zawrzeć je w umowie i uzgodnić wspólnie co zrobicie gdy coś się opóźni. To samo w przypadku prac wykończeniowych i budowlanych. Umawiajcie się z wykonawcą na końcowy nieprzekraczalny termin, nigdy nie płaćcie z góry za prace. Ważne jest to aby druga strona, wykonawca lub dostawca, uczciwie sami potwierdzili terminy, których zobowiązują się dotrzymać. W kontraktach na spore inwestycje stosuję zapis o kwotach zatrzymanych, na poczet ewentualnych poprawek i niedoróbek. Ale jeśli umawiacie się na takie zatrzymania lub kary to powinny one być symetryczne, czyli wykonawca lub dostawca też powinien dostać jakieś narzędzia dla siebie. Pamiętacie początek, zasada równowagi. Na dużych inwestycjach, które prowadziłam, stosowaliśmy zapisy, że wykonawca ma prawo do wstrzymania prac, gdy nie dostanie płatności w określonym uzgodnionym czasie, może też wzrosnąć jego wynagrodzenie, gdy Klient wstrzymuje prace na jakiś czas (bo na przykład zmienia projekt). To logiczne, bo Wykonawca ma zaplanowane kolejne prace, które prawdopodobnie będzie zmuszony rozpocząć z opóźnieniem.

I na koniec coś bardzo ważnego. Każdy z nas ma swoje prawa i racje. Możemy to precyzyjnie opisać w umowach. Ale mam takie wrażenie, graniczące z pewnością, że nie przewidzimy każdej sytuacji. Zaufanie, prawdziwe, takie do szpiku kości, to podstawa współpracy. A zasada równowagi jest tą pierwszą. Przemyślcie czy kary to najlepszy sposób na uzyskanie równowagi, może nagroda będzie lepsza? Ja też popełniam błędy. Nie są one zamierzone i zawsze naprawiam je najszybciej jak się da. Za słowem Wykonawca i Dostawca też kryje się Ktoś.

Mam taki sposób na rozpoczęcie współpracy z Klientem, że siadamy po obu stronach stołu i mówimy o tym co jest dla nas najważniejsze. Dla Klienta czasem to będzie czas, czasem koszty, czasem coś innego, na przykład spokój. Ja też mówię co dla mnie jest ważne, co mi daje komfort do pracy, pracy twórczej i kreatywnej, a do tego potrzebne są warunki. Moje własne, bo każdy ma inne potrzeby. Architekt też człowiek.

Rozpisałam się, a to dopiero pierwsze zaskoczenie, które może Was spotkać podczas współpracy z architektem.

Kolejne w następnym wpisie : )

Tak czy inaczej mój sukces to Wasze zadowolenie. Rozmawiajmy dalej.

Dobranoc

Agata